Nora Dal

Nora Gal, „Słowo żywe i martwe”

Ostatnio, zupełnie przez przypadek na jednym z forów dla tłumaczy trafiłam na książkę Nory Gal Слово живое и мёртвое (Słowo żywe i martwe) o kulisach dobrego tłumaczenia. Komu cierpnie skóra na hasło „teoria przekładu”, niech mimo wszystko przeczyta dalej –  ja miałam zupełnie podobne skojarzenia, dopóki nie zaczęłam czytać wstępu do wspomnianej publikacji. A potem już nie mogłam oderwać wzroku od kolejnych akapitów.

Na studiach, w ramach specjalności tłumaczeniowej, miałam takie wspaniałe przedmioty jak (wpisuję z indeksem w ręku, żeby się nie pomylić): translatologia filologiczna, metodologia krytyki przekładu, przekład artystyczny – teoria i praktyka, lingwistyczne podstawy translatologii. Z pierwszych dwóch nie pamiętam nic. Były to same daty, nazwiska, nazwy nurtów + lista lektur uzupełniających, po które nikt nie zamierzał sięgać. Trzeci przedmiot ratowało zadanie praktyczne na zaliczenie, którym było tłumaczenie wybranych opowiadań Michaiła Zoszczenki. Wyszło mniej lub bardziej zgrabnie, ale nikt nam nie powiedział jak NIE tłumaczyć.

Dopiero czwarty przedmiot był olśnieniem, gdyż, pomimo nieprzyjaznej nazwy, obfitował w przykłady złych i dobrych tłumaczeń oraz ćwiczenia praktyczne, które były regularnie zadawane – trzeba było przetłumaczyć krótkie fragmenty różnych tekstów, zawierających liczne pułapki translatorskie (np. gry słów, onomatopeje, frazeologizmy etc.). Mieliśmy zeszyty 16-kartkowe w kratkę i zrobione w nich „zadania domowe” składaliśmy na biurku prowadzącego. Wracały do nas pokreślone na czerwono, a potem była dyskusja. Profesor Władimir Miakiszew był w stanie zobaczyć w naszych tłumaczeniach to, co umykało nam po 10 z kolei czytaniu tekstu. Z tych zajęć zostały mi dwa wymięte cieniutkie zeszyty, poczucie, że trafiłam na wspaniałego Pedagoga i żal, że tych wszystkich porad (przede wszystkim jak nie tłumaczyć!) nigdzie nie zapisałam.

.

I nagle trafiam na książkę Nory Dal, tłumaczki literatury angielskiej i francuskiej, krytyka i teoretyka przekładu (publikację Слово живое и мёртвое znajdziecie bez problemu w Internecie, chociażby tu, choć wiem, że muszę ją mieć w wersji drukowanej!) i kiedy czytam we wstępie:

Autor tej książeczki nie jest językoznawcą i teoretykiem. Ale kiedy przez kilkadziesiąt lat pracujesz tam, gdzie SŁOWO jest najważniejszym materiałem i narzędziem, zdobywasz pewne doświadczenie.

już wiem, że to jest książka dla mnie. Przykład za przykładem jak nie tłumaczyć i jak przetłumaczyć, żeby ratować wartość oryginału – książka została po raz pierwszy wydana w 1972 roku, ale materiały do niej autorka zbierała przez 20 lat! Publikacja, napisana pięknym językiem rosyjskim, doczekała się kilku wydań i jest uważana za dzieło klasyczne  z zakresu teorii przekładu (choć nie uświadczycie tam szeregu nazwisk i pojęć, których znaczenia trzeba szukać w literaturze przedmiotu).

.

O czym m.in. pisze Nora Gal w swojej książce?

  • broni piękna języka rosyjskiego i zachęca tłumaczy, aby byli świadomi jego bogactwa;
  • ostrzega przed biurokratycznym stylem pisania – ciężkim, niejednoznacznym, który odstrasza czytelnika (tzw. канцелярит);
  • zachęca do używania czasowników, które dynamizują język, nadają mu lekkość, np. Воспоминание было нежелательно (Wspomnienie było niepożądane) – Я не хотел воспоминать (Nie chciałem wspominać);
  • walczy z zapożyczeniami, zwłaszcza tymi, które mają rosyjskie odpowiedniki. Uważa je za przejaw lenistwa tłumacza i braku dbałości o język, np. Появился столик на колесах, а за ним бой  – человек лет шестидесяти (Pojawił się stolik na kółkach, a za nim boy – człowiek sześćdziesięcioletni). Jako zamienniki podaje słowa: слуга , лакей, официант;
  • język ma być „ludzki”, naturalny (cudownie o tym pisze!);
  • sprzeciwia się powiedzeniu, że „słowo weszło do języka” (это вошло в язык), gdyż w ten sposób można wytłumaczyć wszystkie błędy językowe.

.

I na koniec jeden z licznych przykładów jak tłumaczyć, przytoczonych w książce:

Anglik, przedstawiciel jednego z „filarów społeczeństwa”, we współczesnej powieści mówi: I don’t believe in segregating the sexes. Anachronistic. Tłumacz pokornie przekłada na rosyjski:  Я не сторонник сегрегации. Анахронизм (Nie jestem zwolennikiem segregacji. Anachronizm). „Płeć” została cnotliwie pominięta. Otrzymujemy tekst nieobrobiony, sztuczny i przy okazji zagadkowy, niezrozumiały dla naszego czytelnika – jemu „segregacja” kojarzy się z wcześniejszą sytuacją  w Republice Południowej Afryki, ale zupełnie nie ze zwyczajami angielskiego „świata”, w którym po obiedzie mężczyźni zostają, aby zapalić cygaro, a kobiety przechodzą do salonu, w którym mogą pozmawiać na damskie tematy. Więc nie należy tłumaczyć dosłownie, a zgodnie z charakterem mówiącego, np. Глупый это обычай, что после обеда дамы уходят. Анахронизм какой-то (Głupi zwyczaj, że po obiedzie damy wychodzą. Cóż za anachronizm).

.

Gorąco Wam polecam książkę Nory Gal! Jest napisana w języku rosyjskim, ale wiele przykładów jakie zawiera, można bez trudu odnieść do pracy nad tłumaczeniem tekstów w innych językach.

 

Spodobał Ci się ten wpis? Polub go na Facebooku lub skomentuj

Jeśli chcesz otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach, zapisz się do newslettera.