Stacja im. Henryka Arctowskiego

Znajomość języka – najciekawsza sytuacja komunikacyjna?

Wzięło mnie na wspominki – przy okazji prowadzenia webinarium w języku angielskim, pomyślałam sobie jaka to frajda znać język obcy, który umożliwia nam komunikację w innym języku, daje dostęp do wiedzy. Pewnie mieliście tak nie raz i odczuwaliście satysfakcję za ten cały trud, jaki trzeba było włożyć w naukę. Podzielcie się ze mną swoimi historiami. Ja Wam opowiem własną.

 

Będzie oczywiście dotyczyć znajomości języka rosyjskiego.

W latach 2015-2016 byłam pracownikiem Polskiej Stacji Antarktycznej imienia Henryka Arctowskiego na Wyspie Króla Jerzego w Antarktyce (osoby zainteresowane odsyłam tu). Krótka charakterystyka warunków klimatycznych: zimą temperatura spada do  ok. -10 (czasem niżej, ale rzadko), porywy wiatru osiągają 250 km/godz. (ważny czynnik determinujący temperaturę odczuwalną), latem jest kilka stopni powyżej zera. Niskie nasłonecznienie, przewaga dni z silnymi opadami, roślinność tundrowa. Słowem – trudne warunki, w których jak w niewielu innych miejscach na świecie odczuwa się, jak bardzo jest istotna pomoc drugiego człowieka.

Stacja położona jest na Zatoką Admiralicji, w okresie letnim można do niej dopłynąć statkiem. W tamtym czasie rosyjski statek turystyczny świadczył usługi transportowe dla stacji, dostarczał zaopatrzenie, materiały budowlane, paliwo etc.

I raz się zdarzyło, że jeden z członków załogi pilnie potrzebował pomocy lekarskiej. To był akurat ostatni rejs do stacji przed rozpoczęciem zimy, kończył się sezon turystyczny w Antarktyce i trzeba było wracać na cieplejsze wody na półkuli północnej (gdzie w tym czasie była wiosna). Na stacji pracował ratownik medyczny, ja zaś byłam jedyną osobą mówiącą po rosyjsku. Zapakowaliśmy się do łodzi z całym sprzętem medycznym i popłynęliśmy na statek.

Na podstawie informacji, które przekazano nam przez radio wiedzieliśmy, że chory ma silne bóle brzucha, wymioty. Kolega pewnie się zastanawiał, czy wziął ze sobą wszystkie możliwe leki (ingerencja chirurgiczna nie wchodziła w grę), ja – czy z kursu medycznego rosyjskiego pamiętam jeszcze podstawowe terminy.

Jakoś poszło – tłumaczyłam wywiad z pacjentem, a potem opisywałam wszystkie czynności wykonywane przez kolegę. Stan pacjenta był stabilny, ale była potrzebna konsultacja lekarska na kontynencie.

Co mi dała ta historia? Przede wszystkim dużą satysfakcję – sprawdziłam się w sytuacji stresowej, mogłam komuś pomóc. Moja znajomość języka wykroczyła poza zwykłe zadowolenie z samego faktu komunikowania się. Zresztą dotyczy to całego okresu pracy w stacji – jako osoba mówiąca po rosyjsku byłam w tym zakresie wsparciem dla reszty grupy.

 

A jakie są Wasze historie? Serio, nie muszą być tak ekstremalne jak moja. Pokażcie moc znajomości języków obcych 😉 (jeśli ktoś nie chce publicznie, niech śle na kontakt[at]dagatlumaczy.pl).