wpis gościnny Jerzy Cieślar

Rosyjsko-czeskie dywagacje [Wpis gościnny premium]

Dzisiaj będzie będzie bardzo ciekawie – pozostając w kręgu języków słowiańskich, zobaczymy, co ciekawego może wyniknąć z konfrontacji języka rosyjskiego z… czeskim! Jeśli do tego dodamy, że chodzi o tłumaczenia, robi się wręcz frapująco – a to wszystko za sprawą Jerzego Cieślara, tłumacza języka czeskiego, z którym miałam przyjemność współpracować podczas tworzenia tego tekstu.

.

Wnikliwi Czytelnicy mojego bloga z pewnością wychwycili, że kiedyś uczyłam się języka czeskiego. Tak, i to w dodatku przez rok! Niestety, na horyzoncie wszelkich planów życiowych w okresie studiów pojawiło się wtedy coś innego i z tej przygody pozostało mi w głowie trochę słów i zwrotów, umiejętność rozumienia naszych południowych sąsiadów i sympatia do czeskiego kina. I, wbrew stereotypowym wyobrażaniom, na samo brzmienie tego języka nie zaczynam się śmiać, tylko uśmiechać, że jest tak dźwięczny.

.

O tym,  jak to jest z tłumaczeniami na język czeski i skąd w ogóle taki pomysł na życie, opowie nam dzisiaj Jerzy Cieślar, tłumacz języka czeskiego i właściciel biura tłumaczeń, które oferuje usługi translatorskie również w parze czeski-rosyjski.

.

Dagmara Bożek-Andryszczak: Skąd pojawiła się decyzja o pracy jako tłumacz?

Jerzy Cieślar: Pochodzę z Zaolzia, które przed II wojną światową należało do Polski, ale po wojnie Czesi opanowali to terytorium, więc dużo polskich rodzin żyje obecnie w tym regionie. Moi rodzice są Polakami, ale ja urodziłem się już w Czechach, czyli jestem osobą dwujęzyczną. Uczęszczałem do polskiej szkoły podstawowej i liceum, ale na uniwersytecie studiowałem już w języku czeskim. Stąd łatwo było zostać tłumaczem języka czeskiego.

DBA: W ofercie Pana firmy są m.in. tłumaczenia w parze rosyjski-czeski. Na jakie pułapki językowe może trafić osoba zajmująca się przekładem z rosyjskiego na czeski i odwrotnie? W końcu niektóre słowa brzmią podobnie, np. „klobása” i „колбаса”.

JC: Tak, oferujemy również tłumaczenia w kombinacji RU-CZ, CZ-RU. W tym kierunku współpracujemy z tłumaczami zaprzyjaźnionymi. Jeżeli chodzi o ciekawostki lub pułapki językowe w tej kombinacji, to nasza tłumaczka mówi tak:

„Podobne brzmienie słów nie odczuwam jako pułapki dla tłumaczy; myślę, że profesjonalny tłumacz powinien sens podobnie brzmiejących słów znać. Z drugiej strony, pułapek tłumaczeniowych istnieje dużo, ale dotyczą raczej sensu słów niezależnie od ich brzmienia. Dla przykładu przychodzi mi na myśl jedna: przy tłumaczeniu asortymentu gastronomicznego stał się dla mnie pułapką wyraz „konzumní salám” (rodzaj czeskiego salami). Nawet po dziesiątkach lat nie wiem, co to dokładnie jest i jak to dobrze tłumaczyć na język rosyjski”.

DBA: Chociaż jestem miłośniczką języka czeskiego, kiedyś miałam okazję się go nawet uczyć, choć niestety krótko, muszę zadać to pytanie — dlaczego język czeski śmieszy Polaków? Jakie ma Pan doświadczenia, pracując z tymi dwoma językami? Tutaj przy okazji wspomnę naszym Czytelnikom o bardzo ciekawej książce „Kapoan. O czeskim dla Polaków, być może mało zaawansowanych, ale mocno zainteresowanych” autorstwa Zofii Tarajło-Lipowskiej. Z tej publikacji wynika między innymi, że to wesołe postrzeganie wspomnianych języków jest obustronne.

JC: Tak, to wesołe postrzeganie języka jest obustronne. Nie wiem, dlaczego tak jest, ale Czesi naprawdę śmieją się z niektórych polskich wyrażeń lub słów, najczęściej śmieszą ich wulgaryzmy polskie. Stworzyłem taki mały czesko-polski słownik wulgaryzmów, który jest dosyć popularny: www.czeski-tlumaczenia.pl/czeski-slownik-wulgaryzmow.php  albo tutaj wersja czeska bardziej dopracowana: www.preklady-polstina-cestina.cz/polsky_slovnik_sprostych_slov.html. Na ile wiem, to właśnie z tego śmieją się Czesi najbardziej.

DBA: Czy w Polsce jest zapotrzebowanie na tłumaczenia z i na język czeski? Zazwyczaj jakiego rodzaju są to tłumaczenia (ustne, pisemne) i jakiej tematyki dotyczą?

JC: Tak, istnieje duże zapotrzebowanie na tłumaczenia w tej kombinacji ze względu na kontakty biznesowe polsko-czeskie i również ze względu na to, że jesteśmy bliskimi sąsiadami. Chodzi zarówno o tłumaczenia pisemne, jak i ustne. Jeżeli chodzi o tłumaczenia pisemne, to najczęściej chodzi o technikę i prawo.

DBA: Jak, analogicznie, ta sytuacja wygląda w Czechach z językiem polskim?

JC: W Czechach wygląda to podobnie, tylko popyt jest na poziomie około połowy popytu polskiego.

DBA: I na koniec praca dotycząca blasków i cieni naszego zawodu — co Pan ceni w pracy tłumacza, a co Pana irytuje?

JC: Ogólnie podoba mi się ten zawód. Można pracować właściwie będąc gdziekolwiek na świecie. Nie ma dużych kosztów wstępnych, jeżeli chodzi o rozpoczęcie działalności. Na tłumaczeniach ustnych można poznać ciekawych ludzi i dużo podróżować.

Jeżeli chodzi o cienie naszego zawodu, to najczęściej pojawia się taki problem, że klient reklamuje jakość tłumaczenia, gdyż terminologia nie jest taka, jaką on by sobie wyobrażał i jaką używają u niego w firmie, choć nie jest faktycznie błędna. Aby unikać takich sytuacji, staram się przed rozpoczęciem tłumaczenia wyjaśnić klientowi, aby przesłał mi wraz z tekstem również słownik terminologiczny. Niestety w wielu wypadkach nie ma chęci czymś takim się zajmować…

Irytuje mnie również, kiedy klient nie chce zapłacić …

DBA: Serdecznie dziękuję za rozmowę i szczerze życzę, aby tych irytujących sytuacji w naszej pracy było jak najmniej!

.

Jerzy Cieślar

 

Inż. Jerzy Cieślar – Tłumacz języka czeskiego

www.czeski-tlumaczenia.pl

 

 

 

.

Wpis sponsorowany. Więcej informacji o tego typu formie współpracy można znaleźć w zakładce Tłumaczenia i współpraca

.